Monthly Archives: augusti 2008

Soffa gotowa…… wyszywanie zostawiam Basi bo ona potrafi a mi sie znudzilo ….ale…….

 …:_) Wczoraj po pracy pojechalismy do Stannum konczyc moja sofe! Pomalowana zostala polblyszczaca biala farba i wyglada rewelacyjnie. Nacieszyc sie nie moge! Z wyszywaniem w poduszkach idzie mi raczej srednio i jakos  duzo czasu sie marnuje wiec dzisiaj zamowilam gotowe poszweki :) Poduszki dokupie wymiarowo w ikei i bede urzadzac. Do 21.00 zeszlo mi z pomalowaniem jednej szafki w kuchni ktora wyjatkowo mi do wygladu nie pasowala wiec wzielam sie za packanie. Ludde z poczatku nie byl zadowolony mojim pomyslem ale coz…. zaakceptowanie otrzymalam ;) Dzisiaj jestem juz zalana kawa z kostka cukru i podwojnym mlekiem wiec na razie przy dobrym humorze….. pozniej sie okaze czy bedzie mna wladal biomet korzystny czy nie :) Pogoda sie poprawila i promienie sloneczne powoli wkradaja sie do recepcjii. Pewnie skonczyly sie zapasy deszczu po tak ulewnej nocy i opoludniu :) Bylo ganska mysigt pokonujac trase parking samochodowy-klatka :)  Letnie krople deszczu …… i takie swierze powietrze poznoletnie. mmmmmm.
P.S Kantarelki wciaz nieobrane stoja w lodowce…… czasu nie mam… mam nadzieje ze mi to wybacza…… Nizej na zdjeciu one (kantalerki), moja soffa …jeszcze w garazu….. otwierajace sie niebo po ulewie….. Brunnehagen w deszczu….i poduszki ktore zgodnie z tym co napisano na stronie przybeda do mnie za mniej wiecej tydzien- dwa ;)
JESTEM Z SIEBIE DUMNA ;) i juz :)
A klamek zmieniac nie bede bo te co mam beda mi idealnie pasowaly do charakteru mojej nowej kuchni ;)
 
 
PICT0002PICT0041PICT0042PICT0043PICT0044PICT0045image3image2
 
 
xoxoxoxoxoxo

… a w czwartek dostalam kwiaty ………

   takie sliczne… z 5 dniowa gwarancja swiezosci :) Za co? A za mecz…. ze przegrali, ze Ludek byl w zlym humorze, ze zamiast polozyc sie ze mna do lozka to poszedl najåpierw na spacer a pozniej siedzial pol nocy przed tv. Z kwiatami przyniosl moje ulubione thai danie z mojej ulubionej restauracjii :) Mniam. Pozniej oczywiscie godzinna rozmowa na temat futbolu… ze nie warto zeby jego jakosc wplywala na jakosc naszego zycia i takie tam. Eftekty sa :)
    Piatkowy wieczor prawie juz tradycyjnie z tacos przesiedzielismy przed tv… W sobote po obudzeniu sie (g.11) do samochodu i na RÖRÖ do produkcjii mojej kuchennej sofy. Gdyby nie Ludde to pewnie nic by z mojego projektu nie bylo…co najwyzej zdziwaczale cos na ktorym moznaby bylo sobie zrobic prawdziwa krzywde. Jakims dziwnym sposobem udalo mi sie zrobic wszystko tak jak zrobione byc nie powinno …to tez sztuka. Na szczescie mam swojego inzyniera dzieki ktoremu moja sofa wyglada lepiej niz moglam sobie wymarzyc :) Wszystkie nogi sa proste i wogole poziomica wszedzie wskazuje babelek w srodku :) Jest narazie pomalowana farba gruntowa ale dzisiaj po pracy bedzie prawdziwie snieznobiala i prawie gotowa :) poczekam tylko az wyschnie i bede meblowac i dezajnowac moja kuchnie :)
   Wczoraj wzielam sie nawet za produkcje poduszek. Fika u Clary i Pejmana skonczyla sie spacerem i zaowocowala mala iloscia kantarelek, ktore do tej pory stoja w lodowce bo sil nie mialam na ich oczyszczanie. Za to pierwsza kanapke z kantarelami znjadlam wczoraj na lunch po wyprawie  Clary i jej mamy do lasu……sa pycha……
   Basia kiedy idziemy na grzybobranie?  Podobno za trzy tygodnie szanse na znalezienie wspanialych ilosci sa duze :) Pozniej ylko ususzyc i na zime. Wogole cos ostatnio nachodzi mnie na zrobienie jakichs przetworow …tylko nie wiem za bardzo jak i z czego :)
Kantarel
xoxoxoxoxoxoxoxoxox

Przebojowe warzywa Bonduellé!!

I’m singing in the rain…zielono czuje sie…lalalalalalala….. Od godziny 6.00 chodzi mi po glowie piosenka o kukurydzy groszku itd. Dzieki Bogu nikt nie domyslilby sie tutaj o czym spiewam wiec piewac moge. Za oknem pogoda niesamowicie beznadziejna, i na skakanie z parasolka wogole checi nie mam. Pije za to juz druga kawe w ciagu dwoch godzin i wciaz myslami jestem… w lozku w objeciach Ludka. I jak tu przesiedzec kolejny dzien w pracy?? kiedy marzy mi sie urlop? Wskocze wiec na stonke apollo albo solresor i poszukam wyjazdu na juz, na juztro, za tydzien lub za dwa … oby jak najpredzej.
 
xoxooxoox

Nabralo mnie na sofe…..

taka zwyczajna biala drewniana…stojaca w kuchni pod oknem, wysoka by pasowala do mojich barowych stolkow i stolu ktory jest wciaz w stanie projektowym.Sofa zreszta tez. Sama bede pilowac, gladzic papierem sciernym i montowac kazdy jeden kawalek. projekt juz mam. z materialami tez zle nie jest. gorzej z czasem bo sofa miala juz stac w niedziele a tu nici. Postanowilam tez wymienic klamki w szafkach na czerwone bo tak mi sie zmian zachcialo. Zapakowalam sie wiec  do ikei w jeden piekny dzien (podczas pobytu Ludka na jednym z meczow) i zaopatzrylam sie w mnostwo (potrzebnych???? ) rzeczy. Poczawszy od klamek i rolet bialych do kuchni skonczywszy na swieczkach koloru czerwonego obowiazkowo . Kvitek do zaplacenia okazal sie byc 4 cyfrowym…. i tak pozbylam sie kolejnego tysiaca.  Po powrocie wzielam sie za montowania i otoz okazalo sie ze jedna zaslona wogole jest za waska , uchwyty tez nie chialy przykryc starych otworow (a obiecano mi to na pudelku), jak na zlosc w domu byla taka wirtarka ktora spokojnie moglabym zastosowac do masazu posladkow , likwidacjii cellulitu itp. Z roleta meczylam sie z godzine…. druga odlozylam do oddania, klameczki tez jedne otwarlam åprzelrecajac na tysiac roznych sposobow i ludzac sie ze pasowac jakims cudem beda. Nic to. Wczoraj zawiozlam, oddalam i po klopocie.
W sobote wziela mnie chec na wyszywanie , robienie dekoracyjnych poduszek wielkosci slonia, pasujacych idealnie do mojej nowej sofy.  Hmmm. Dzisiaj odswierzania kuchni ciag dalszy ze wzgledu na kilka nieprzespanych nocy podczas ktorych zaplanowane dokladnie zostalo ulozenie najmniejszego kuchennego przedmiotu, kolejny podobny banknot ( ktory objawia sie rowniez bankrutem ) poplynal sobie daleko. Ale ale…. bede miala piekne jesienne zaslonki z czarnymi listkami, dwie poduszki do siedzenia na mojej ukochanej niezrobionej ale juz skonstruowanej sofie, piekna romantyczna posciel (ktorej nie bede miala gdzie wlozyc bo poscieli mam juz ze 100 kolekcjii), i….. chyba tyle. Za 50 minut jade do domu , rozloze sie na sofie, zatkam sobie uszy i wczytam sie w kolejne strony ksiazki ktora kupilam niezlym sposobem 20 koron taniej :) Ha:)
 
 
 ells_1024969
 
xoxoxoxoxo