Monthly Archives: augusti 2008

i znowu poniedzialek :/

Dziwne uczucie w zoladku. Chyba pasowaloby cos zjesc. Wszystko w zmojim zyciu sie ustabilizowalo. Ze szkoly dzwonili w piatek…. zalatwione!! moge kontynuowac, w pracy przedluzono mi umowe!! a na imprezie tez bylo ok ….powiedzmy ze ok, bo dla mnie skonczyla sie troszke wczesniej :) Ludek wrocil do domu o 6 rano balownik moj.  Dzisiaj ja od 5.50 na nogach a on pewnie jeszcze spi …. znajac zycie to napewno spi :) Piatek byl naprawde rewelacyjny. Same dobre wiesci, nie napracowalam sie o 15.00 poszlam sobie na masaz i pozniej do domu :) Wsobote prawie pierwsza rzecza ktora zrobilam po sniadaniu i przytulankach porannych …byl sklep zakup wstazeczki i przerabianie bluzki na impreze. Ahhhh bylismy tez w salonie audi patrzyc na nowy samochod, i probna jazde tez zaliczylismy…teraz bedzie wiec tylko o tym wkolko w domu mamrotanie :) Coz…. ludek zadowolony :) wiec zmiana auta zbliza sie wielkimi krokami. Wczoraj wyjatkowo wczesnie pololzylismy sie (ok 20.00) wiec w nocy o 2 bylam juz wyspana i gotowa na prysznice i poranne kawy….. nie wiedziec czemu gdy sie polozylam i pospalam troche dluzej obudzilam sie wyjatkowo NIEwyspana i bez ochoty na rozpoczecie kolejnego tygodnia. Ale coz jestem juz tu….. kawe zdazylam juz wypic, zaraz pobiegne po sniadanko na druga strone ulicy i bedzie juz wsszystko ok :) Pozniej biare sie za nauke bo szkola juz za dwa dni!! Yupiiiii nigdy sie tak nie cieszylam z powodu….szkoly!
Kramar

Wlasnie zazylam alvedon..

… i mam nadzieje ze na are godzin wystarczy.  O byciu mama moge tez narazie zapomniec…….. siedze w pracy….. zestresowana bo ze szkoly jeszcze nie dzownili. Moje losy sie waza…..mam nadzieje ze wszystko sie ulozy i bede mogla kontunuowac nauke w tym terminie. Nie wyobrazam sobie bezczynnego czekania do nastepnego roku ;/ Wiec Basiu dlatego nie dzwonie i nie daje znaku zycia bo same problemy…tzn jest juz lepiej bo przynajmniej umowe o pracce mam przedluzona wiec nie grozi mi jeszcze bezrobocie ale na tej szkole…tak bardzo mi zalezy. Wszystko przez ich zasrana strone internetowa ktora wogole nie zanotowala mojego zgloszenia! Bedzie wojna.
  Wczoraj zalatwilam sprawe bankowa i dzieki Bogu mam juz to z glowy…. niech sobie teraz tylko rosna procenty :)  W sobote nie wiem czy cos z tej imprezy bedzie bo jakies nie mam ochoty na bale i wywijanie tylkiem….. nie po takim tygodniu przynajmniej. Niestety telefon dzwoni i nik nie chce slyszec ze nie przyjdziemy. Jonathan sie ekstytuje ping pongiem :) Szwed w cwiercfinalach :) A mi sie nie chce nic…..dzeki Bogu jest juz piatek :) i jutro beda odpoczywanki :)

Dzisiaj przyszla kolej na przeswietlenie kolejnej z bylych dziewczyn mojego ukochanego :)

Hihi. Niestety niewiele o niej znalazlam. Najsmiesniejsze jest to ze mialam okazje spotkac ja osoboscie przynajmniej dwa razy w zyciu zielonego pojecia nie majac ze mieszkala kiedys w sercu mojego narzeczonego :) Zazdrosc zaprowadzi mnie do piekla… wiem….ale moj L nie ma pojecia ze przeswietlam wszystkie jego eks hihi. Glupota. Rzeczywiscie (dziekuje D) powinnam znalezc sobie jakies hobby. :P Szycie jest ok… tylko ze sie wkurzam czesto . Dzisiaj moze wezme sie za szycie kreacjii na sobotnia impreze?
Wczoraj po raz kolejny okazalo sie iz nasz zwiazek jest naprawde powazny , dojrzaly i ze mozemy na siebie liczyc w kazdym jego momencie…bez wzgledu na to co sie dookola dzieje. On jest tak prawdziwie w nim… tak jak zawsze chcialam by ktos byl…. i nawet na chwile nie mam odwagi pomyslec ze moglby udawac lub poprostu mnie nie kochac. Wiem ze mnie kocha a ja kocham go bardziej niz kiedykolwiek!!! Nie wyobrazam sobie nikogo innego na jego miejscu. Jego oddech gdy kladziemy sie spac jest taki spokojny …. i nigdy nie mam problemow z zasnieciem….czuje sie taka bezpieczna…. Odnalazlam szczescie.
Wczoraj odbyla sie wczoraj debata na  temat mojego sprzatania. Louis stwierdzila zgodnie z Gerd ze jesli tak dalej pojdzie to sprzatne Ludka ze swojego zycia. Racje przyznaje…. przesadzam czasem. Wiec zgodnie z moja rehabilitacja…. ktora jeszcze jestem w stanie przeprowadzic sama… jesli sie pogorszy to tylko terapia u specjalisty mnie ratuje…. nie ruszylam niczego …. zreszta i tak bylo juz sprzatniete jak wrocilam do domu po godzinnym spacerowaniu po supermarkecie , i 3 cyfrowa liczba  odjeta od sumy na karcie… nie mojej ;) Zakupy tygodniowe…po dwoch tygodniach niekupowania… planowania itd. 
Moj L…. potrafil nawet posciagac pranie, nastawic kolejne… (z plynem do plukania!) powiesic…. i moje rzeczy poukladac w odpowiednich rejonach garderoby. Tak wiec moje biustonosze ku mojemy zdziwieniu lezaly wsrod biustonoszy, a sweterki i bluzki na polce ze sweterkami i bluzkami. KOCHANIE JESTEM Z CIEBIE DUMNA. Moze kiedys bedziesz w stanie przeczytac i zrozumiec to sam ze doceniam kazda najmniejsza rzecz ktora robisz!
Taaaaaak. Zakochana, niewsyspana, szczesliwa  zyje sobie.
Aha…. wczoraj dostalam nawet propozycje!! slubu na wiosne. Ciekawe cjak dlugo bedzie to aktualne… bo mi sie wydaje ze to i tak za wczesnie……za duzo planowania i za malo czasu….chyba ze bedziemy tylko my i swiadkowie…ale wtedy to tak dziwnie prawda??.
 
 
xoxoxoxoxooxox