Världen enligt en blondin

Tydzien swiateczny jak na zlosc minal blyskawicznie….

….do kogo mam pisac w zwiazku z tym zazalenie? W Warszawie wyladowalismy o 18.00  po kilku godzinach czekania na lotnisku. Pozniej droga do Mielca nie miala konca. Prog domu rodzinnego przekroczylismy chyba o 1 w nocy. Padnieci po 20 minutach dotarlismy do dreamlandu. Czwartek rozpaczal sie bardzo wczesnie a pozniej powolne przygotowania do swiat. Zakupy zajmowaly do soboty okolo 30% kazdego dnia :) Ale co tam..Problemem poczatkowym byl chyba hotel ktory wbrew wspanialym zdjeciom na stronie internetowej okazal sie kiepsko urzadzonym miejscem w stylu lat nie wiem ktorych. Pokoje mimo ceny wielkoscia przypominaly yy nie wiem co wiec od razu mieli z nami problem bo zaczelismy wizyte od narzekania. Narzekanie sie troche oplacilo bo zamieniono nam pokoj z tego w wielkie kwiaty roz z przedpokojem i pokojem gdzie dwie osoby mogly by miec problem z poruszanie sie na pokoj w kolorze pomaranczowym  wiekszym o klka metrow kwadratowych. ( po przyciemnieniu swiatla z tym pomaranczem tak zle nie bylo, i ten  nie byl jak poprzedni dla pseudo niepalacych i palacych spryskany jakims antytabakowym sprayem. :)) Jedynym wielkim plusem hotelu byla wedlug mnie pani obslugujaca nas w recepcji w dniu przyjazdu, a wedlug Ludka sniadanie… tez w pierwszy sniadaniowy dzien gdyz pozniej najprawdopodobniej bylismy jedynymi goscmi hotelu i zamiast szwedzkiego stolu dostawalismy kazdego poranku dokladnie ten sam zestaw na talerzu. :/ Hotelu Polskiego nie polecam wiec.
 W sobote rano z hotelu do domu, koszyk i do swiecenia :)  Mimo malej niechceci ludka (po zobaczeniu kolejki do krzyza) udalo mi sie zaprowadzic go na srodek kosciola. Po pytaniach typu co oni tam z ty calym jedzeniem zrobia w tym kosciele (nie majac pocia ze bedziemy go niesc do domu) i wielkimi oczami widzac strugi wody spadajace na ludzi :) poszlismy do domu :)Udalo nam sie odwiedzic  2 ciocie i rodzine na cmentarzach z czego bardzo sie ciesze bo nie bylo mnie tam ze 100 lat.  Ludde zakochal sie powtornie w TYSKIM i po raz pierwszy w krowkach … a wedlug niego krowkowkach.  Odbyl pare lekcjii jezyka polskiego z zawzietoscia nauczycielki Dagmarki ktora twierdzac ze w polsce rozmawia sie tylko po polsku wcale nie ulatwila mu zycia :P  Sobote w mojego Ludka oczach  albo zoladku nalezala do tych gorszych gdyz nie bylo mowy o jakimkolwiek miesie lub wedlinie.. czego zrozumiec nie potrafil…. i tego ze w Polsce nie ma zadnych petard w okresie wielkanocnym…ani tego ze msza rezurekcyjna trwa 3 godziny :P Zaskoczeniem byl tez dla niego smak glownej potrawy sniadania wielkanocnego czyli bialego barszczu oraz pogoda…. przez ktora jakies 3 dni szukalismy czapki i ktora po niesamowitej slonecznej niedzieli przywitala nas sniegiem w lany poniedzialek. Dzieki temu godzina wyjazdu z hotelu na lotnisko przesunela sie o 30 minut… a szans na zjedzenie normalnego sniadania nie bylo, przygotowanie sniadania na wynos zajelo pani kucharce z jubilatu okolo 20 minut (pewnie za przyczyna sera zoltego ktorego rozmrazala w mikrofalowce ). Na drogach jeden odsniezacz, my w samochodzie i niezawodny kierowca, towarzyszka kierowcy i GPS :) nA LOTNISKO UDALO SIE DOTRZEC NA CZAS. Dziekuje Tato! :)  Mamusia sprawila mi wielka niespodzianke :) , z Dagmara udalo mi sie zamienic wieksza liczbe zdan porownujac moj poprzedni pobyt w domu, wogole czuje ze przydalby sie urlop przynajmniej dluzszy o tydzien :) Mamo Tato Dagmara Madzia Olenka i bezimienny piesek :) KOCHAM WAS mimo wszystko :) i mam nadzieje ze niedlugo znow sie spotkamy.

Kommentera

E-postadressen publiceras inte. Obligatoriska fält är märkta *