Monthly Archives: november 2007

WTOREK-kipie zloscia!!

Cholera jasna…czy te banki az tak mnie tutaj polubily ze musze latac tam i z powrotem ? z wszystkimi papierami, karteczkami, danymi, numerami? Mam dosc!!! Nie chce mi sie  biegac…bo jest zimno…bo jest szaro… bo sie nie wyspalam… a juz napewno nie chce mi sie czekac kolejnego tygodnia na moja wyplate ktora powinnam od 11 godzin miec na swoim koncie!!! I co lepsze pieniadze kraza sobie gdzies po bankach, bladza i skomla i trafic na moje konto nie moga!!!!!
Oczy lzawia…normalka…najchetniej bym sie poddala, poszla do domu i tyle. Ale siedze i udaje ze wszystko jest ok, ze to niby przeziebienie albo razace slonce! 
Wlasnie mialam odwiedziny…mama Ludka… juz wie o wszystkim ze smutno i woole i przyszla do mnie bo ludde dzwonil. eshhhh.zamorduje jak przyjde do domu. chory i z goraczka nie powinien sie chyba takimi rzeczami zajmowac !!! ….ale…..juz mi lepiej.

poniedzialek zaczelam od

Poniedzialek zaczelam wiec od odwiedzin ulubionej codziennej strony  *do porannej kawy* (bez kawy ale pewnie zaraz po nia pomaszeruje ) , dzieki ktorej odkrylam MUSHABELLY i zaczelam bawic sie roznymi odglosami. Glosniki mialam maksymalnie  odglosnione i akurat wszystkim na raz zachcialo sie beczec i skrzeczec gdy pacjennci czekali na swoja kolej . Szhit. myslalam ze sie poplacze widzac wyrazy ich  twarzy .. i pAna Dino.
  Jak w co kazdy poniedzialek mialam problemy ze wstawaniem (widzac ludka turlajacego sie z boku na bok pod cieplutka koldra), jedzeniem sniadania (czego efektem jest burczenie w brzuchu). Siedze wiec w pracy ziewajac co chwile i marzac o godzinach bardziej popoludniowych kiedy to juz bede w drodze do domu ,  KAZDY doslownie kazdy nowo przybyly pacjent sprawia ze chce mi sie wrzeszczec i nigdy nie przestawac.
 Weekend wcale nie zawieral tyle snu co bym sobie zyczyla. Sobota zawierala dwa przyjecia urodzinowe z ktorych to drugie okazalo sie straaaasznym niewypalem. W domu wiec bylismy dosc wczesnie bo o 23.00 . niedzielny ludde obudzil mnie o 9.00 wiec ze spania byly nici i w droge do rodzicow ludka. przyszly weekend tez zapowiada sie mala iloscia snu ze wzgledu na planowany wyjazd do västerås. Nareszcie odwiedze przedstawiciela i glowe swojej rodziny :).
Goraczki swiatecznej nie czuje mimo powywieszanych wszedzie swiatelek balwankow i mikolaji. Zabronione mam kupowanie prezentow w tym roku ale i tak kupie ..taki chociaz grupowy… Bo cialem mnie nie bedzie w domu ale dusza bede napewno.  W swieta jak chyba juz wczesniej wspomnialam wyjezdzamy w gory, a ja poerwszy raz bede porbowac robic pierogi, zeby bylo tak troszke chociaz yyy tradycyjnie…tak mamusiowo. Chociaz smakowac jak mamy nigdy nie beda to pewnie i tak tylko ja zauwaze jakakolwiek roznice :P Ide na kawe… bo oczy mi sie same zamykaja!

Egzamin pisemny mam juz za soba ..

 Po pracy wpadam do szkoly duzo za wczesnie bo jakies 40 minut. Czekam wiec na dwojke  pozostalych z ktorymi mialam zdawac egzamin ustny. Przylazi Mirko (italiano) hihi …jak zwykle ze swoja papierowa reklamoweczka … Patrze na niego jak na przyglupa i pytam sie co ty tutaj do cholery robisz… przeciez ty miales swoj termin w poniedzialek….. w odpowiedzi uslyszalam dlaczego mnie w poniedzialek nie bylo.. i ze ten tydzien jest terminem egzaminow pisemnych. Ciul ze wogole jedna czesc wogole przegapilam, najgorsze bylo to ze do pisemnego nic sie nie przygotowywalam. Swiczki wiec w oczach… normalka.. i malo sie nie rozwylam na cala szkole. Jak mozna byc takim glupkiem zeby pomylic termin ustnego z pisemnym? no coz… Mirko zaczal wiec mnie uspokajac tymi znanymi od wiekow tekstami ze wszystko bedzie dobrze , ze napewno jakos da sie to zalatwic. Moj mozg nie wiem jak ale w takie mozliwosci uwierzyc nie chcial, mialam za to przed soba obraz powtarzania calego terminu, z rozczochranymi wlosami bez jedzenia i wody z glowa w ksiazkach i zakuwaniu by nadrobic to co nienadrobione, albo lepiej…przeoczone.
 Egzamin rozpoczal sie szumem w klasie rzecz normalna, moja rozmowa z nauczycielka na temat tego feralnego poniedzialku, a ona z usmiechcem na twarzy powtorzyla te same slowa co Mirko 15 minut wczesniej. pomyslalam….ze cholerka sie zmowili…ale ona dodala ze ona wie ze ja to umiem…ze zalatwi sie to jakos. NO I TO MI SIE TAK SPODOBALO ze odrazu usmiech wymalowany  :) i ze spokojem usiadlam do pisania. Z pisaniem jak widac nigdy wiekszych problemow nie mialam , wiec ja zamiast pytac jak reszta ile minimalnie wystarczy  zapisalam maksymalna ilosc papieru :) . Jeden z tematow idealnie przypadl mi do gustu i wcale nie czulabym sie tak pewnie co do jakosci, gdyby nie Gerd ktora dzisiaj o  poranku przegladajaca  wszystko co na brudno napisalam i stwierdzila ze wyglada bardzo dobrze :) No wiec czekam z niecierpliwoscia na wyniki :)
 Az boje sie pisac bo cholera wszystko tak sie uklada dobrze ze nie chcialabym zapeszac. W zyciu milosnym rewelacja (za wyjatkiem glupich snow w ktorych moja laboratoryjna przyjaciolka Stina caluje sie z mojim Ludde :)). W zyciu rodzinnym tez (mimo ze mama jest niezadowolona z mojej masy ciala… MAMO JA JEM I TO DUZO… tylko taka przemiana matreiii i wiesz .. duzo sie dzieje w mojim zyciu :) wiec nie mam czasu na przybieranie na wadze :) ) W zyciu zawodowym co tu duzo pisac … no tez super (wczoraj przedluzono mi umowe no i w kwietniu wybieram sie do Italli z cala ekipa vårcentralowa :)) ,a ze szkola to sie okaze :P  w najblizszych tygodniach. GENERALNIE dziekuje z calego serca temu kto nade mna czuwa . Obiekty mojej milosci nadal te same wiec mowie tylko KOCHAM WAS i zycze wszystkim tym milego dnia i wszystkim innym rowniez .muaaaaa
 

Wydajnosc mojich pluc wynosi zaledwie 78 %

i to nie dlatego ze pale jak nienormalna…wrecz przeciwnie …ani razu nie mialam papierosa w ustach… no chyba ze nie zapalonego :) Te 22% zawdzieczam swojim wspanialym rodzicom !!!!! i nie pomagaly prozby ze nienawidze dymu i zapachu… poprostu trzeba bylo z tym zyc ! no dobra tyle o nieprzyjemnych rzeczach. teraz cos super.
Basia i Johan pobrali sie w sobote o godzinie 14.00 :) bylo slodko romantycznie i wogole :) zdjecia zamieszcic postaram sie dzisiaj po powrocie.emma nie chciala sie ode mnie odkleic, michasia prawie wcale sie do mnie nie odzywala, basia wygladala przeslicznie a johan nawet sie wzruszyl jak przystalo na kochajacego faceta!!! pozniej byl tort, prezenty , przemowienia :) ehhhhh i pytania kiedy moja kolej. no wiec odpowiadam po raz setny ze moja kolej nie wiem kiedy nadejdzie bo nie zalezy to ode mnie :)
Niedziela w stannum.. i ludek znow bawil sie w wycinanie a ja plotkowalam sobie z jego mama. wieczorem przyjchala clara i pejman i rozmpoczely sie znow rozmowy godne jakiegos psyhologicznego tolk show :P Poniedzialek zaczal sie godzina lezenia w lozku z powodow stresowych ze za chwile trzeba bedzie wstawac, i ludkiem przekrecajacym sie w lozku. …. szczesciarz ze dzisiaj i przez najblizsze dwa tygodnie bedze pracowal w domu :/ zegnam sie wiec z wszystkimi bo pracowac trzeba … i zycze wszystkim milego mimo poniedzialku, poniedzialku :)  

Pada pierwszy snieg :)

nareszcie. coz za cudowny widok. niespodziewany. od razu mi sie morda usmiechnela po przekroczeniu klatki schodowej :P i seria smsow poszla do najwazniejszych osob mojego zycia…ze snieg spadl nareszcie :) w odpowiedzi dostalam ze tak tak wiem i ze w polsce pada juz od dawna. no i jak tu sie cieszyc?? :P ale sie ciesze . i przy okazji mi sie przypomnial balwanek bouli, wiec sukam w google epizodow :) on taki slodki . i jonathan zdecydowal ze on  juz nie chce byc denverem (ostatnim dinozaurem)…ze on bardziej przypomina bouliego…moze tak wplynal na niego dzisiejszy snieg :P …czy ja wiem??ja tam zostaje przy denverku.   wogole ostatnio zrobilo mi sie tak jakos strasznie sentymentalnie :) moze z powodu mojego szkolenego wypracowania no jakichs dziecinnych wspomnieniach i nie wiedziec czemu … na perwszy plan wspoczyla lalka barie,i  wczoraj  na przyklad zachcialo mi sie mojej jedynej lalki barbie z dziecinstwa … i odrazu sms do mamy by mi ja odszukala i w cudowny sposob jakis dostarczyla jak najszybciej to tylko mozliwe. ..bo ja musze miec swoja kochana barbie. i doskonale wiem ktora byla moja… z daga mialysmy identyczne tylko ze po tygodniu ona swojej obciela grzywke i jej lalka pozniej bawic sie nie chcialam bo wydawala mi sie duzo brzydsza. ha ha  w szkole bylo nawet ok… poniedzialek minal dosc szybko. no wiec dzisiaj jest ten wtorek… planuje poprasowac troche po powrocie do domu. w pracy jestem do 5. ludde wraca o 19. ehhh…ide na kawe.
bouli1jy5