Monthly Archives: oktober 2007

ushhh co za zycie.

wiec tak. pierdö´l (bez polskich znakow wyglada yyyy bynajmniej wulgarnie ale mam na mysli wyraz z kreseczka nad o i kreseczka na l)  pisac nie bede. czasu mam coraz mniej na zwykle rzeczy typu np… no pisanie bloga czy pranie ciuchow od czego uzbieral sie znow pelny kosz i oczywiscie nie bede sie tlumaczyc ale i tak w brudach mimo wszystko jeszcze  nie chodzimy.  tydzien minal i znow nadchodzi weekend, ja wymasowana i spragniona patrze w monitor i mam dosc….wszystkiego. mam dosc szkoly chyba tak na pierwszym miejscu bo cholera zachcialo mi sie przeskakiwania klas.. na drugim praca… bo wkurzac mnie zaczyna nadmierna ilosc poznanych ludzi ( w ciagu dnia rozmawiam z okolo 300 osobami ) a pozniej to chyba stanie w kolejkach…wszedzie doslownie!!! szlag trafic moze . wczoraj zeby zdobyc pewne infromacje na temat egzaminu (ni inne jakie moglam sama sobie wydrukowac z internetu) stalam 30 minut po czym bieganie za nieobecna juz nauczycielka zajelo mi kolejnych kilkadziesiat. o poszukiwaniu materialow w bibliotece poprzedzonych oczekiwaniem na tramwaje wspominac nie musze chyba ale mozna sobie wyobrazic ze lekko nie bylo bo po przekroczeniu progu mieszkania padlam na lozko i zaczelam sobie beczec. ot tak. jak male dziecko. niby z niczego a jednak. i co? i pomoglo. ludek zaraz ze strachu zaczal mnie przytulic i pytac sie co sie stalo, czy on cos zrobil zle i inne wszystki epytania po kolei.. i zebym z nim porozmawiala powiedziala co sie stalo ze pojedziemy po zakupy i kupimy czekoladke…jak z malym dzieckiem normalnie. a ja jak male dziecko wylam sobie dalej.. zostalam wyprzytulana za caly dzien wiec smutki odeszly, pojechalismy na zakupy i juz wszystko bylo ok. wieczorem zadzwonili rodzice i do spania. dzisiaj oczy nie chialy mi sie otworzyc, nogi nie chcialy isc pod prysznic , urwal mi sie guzik od kurtki, na szukanie wszystkich rzeczy potrzebnych i tych mniej poswiecilam czuje pol swojego zycia…ale jest ok. wieczorem idziemy na impreze do izy i mario, a caly weekend planuje poswiecic na studiowaniu 10 ksiazek ktore przywleklam ze soba wczoraj z miejskiej biblioteki. wiec milego wieekendu zycze wszystkim! i mam nadzieje ze blå vitt wygraja niedzielny mecz po czym po raz pierwszy od lat 12 stu odbiora zloty puchar :P

piatek …

…….dzwoni telefon :( ehhh …..znowu, prosze wiec Pana Boga Naszego Wszechmogacego zeby to byl tylko sen…zeby jeszcze chociaz godzinka… ok mysle chwilke i schodze do 30 minut…dzwoni dalej . Pozniej prosze juz ludka zeby wylaczyl…ale on przekreca sie na drugi bok ze stwierdzeniem ze to moj dzwoni przeciez :/ Niesamowity poczatek dnia :/ Nikt mnie nie slucha .Zwleklam sie wiec pod prysznic i w nieruchu stoje  pod nim okolo 15 minut. wychodze… i slysze jak moj wspanialy wspollokator juz cos mruczy pod nosem. slepy jest czy nie myslacy? bo nie widzial oczywiscie (mimo ze na patrzyl co robie) wczoraj wieczorem jak spryskiwalam specjalnym specyfikiem  piecyk i mowilam (yyy..chyba)  ze tak zostanie przez cala noc ,ale  szanowny pan  sluchac nie mial zamiaru albo mu sie poprostu nie chcialo  i dzien zaczal od wlaczania i nastawiania wody, i dziwne by bylo jakby wszystko bylo ok…bo TO COS CO  zostalo  na tych podgrzewaczach czy jak to sie tam nazywa zaczelo sie unosic w powietrze. wiec  ja w szlafroku zamiast zabierac sie za malunki i ubiory bo autobus o 7.50 do pracy  mamy … to za gabeczke, szmatke i czyszczenie piecyka…zeby nie zasmierdzialo calego mieszkania.eshh tak zaczal sie moj frida.
Tydzien nie byl taki pracowity  bo od srody koncze sobie jak mi pasuje :P jade do domu, i szaleje jak male dziecko …ze wzgledow powiedzmy…. kobiecych, i zeby nie bylo to szkole tez sobie odpuscilam… W srode np ludek przyjechal po mnie i pojechalismy na zakupy kupowac na co mamy ochote i do wypozyczalni po kilka filmow i tak zrobilismy sobie mala sobote :) Wczoraj po pracy z koleji pojechalismy na zakupy kupowac to co kupic trzeba bylo ( taki czajnik np bo poprzedni najzwyczajniej w swiecie zamiast gotowac wode, to ja wypuszczal wszystkimi mozliwymi otworami ).Ludde dzielnie dzisiaj zwlekl sie do pracy (po tym swoim chorobowym) … i przyznac musze szczerze ze na jego miejscu to zostalabym pod koldra :P W poniedzialek musze isc do szkoly…!!! musze!!!! i pojde. i nic mnie nie powstrzyma.(mam taka gleboka nadzieje) a jutrzejszego dnia kilka godzin poswiece sobie tylko i wylacznie na nauke(bedzie ciezko spelnic to postanowienie ale sie postaram :))
Pogoda jest typowo jesienna… opady deszczu sa chyba ponadnormowe…w niektorych regionach (patrzac na mape troche wyzej ku polnocy) spadl nawet snieg…a przeciez jest dopiero pazdziernik !! wiec nic tak nie relaksuje jak goraca herbata (roibos spelnia wszystkie wymagania) , gruby koc , zapalone swieczki :) i ramie ukochanego w ktore mozna sie wtulic i ogladac pierdoly w tv :)  na to sie czeka calymi dniami……..

Ha…. no i mamy sobie ta rocznice!!!

Przezylam 4 dni rozlaki z ludkiem balujac prawie co wieczor. w czwartek Stina i Joeline wyciagnely mnie do Diamond Dog-a na piwsko. pozniej przyjechala po mnie johanna… zrobilysmy zakupy na piatkowa babska impreze (gdzie w miedzyczacie co 10 minut biegalam do wc) i zostala u mnie do 23.30 wiec padajac ze zmeczenia nie mialam ani chwili na myslenie o tym gdzie moj kochany ludek. zreszta z tego powodu oczy lzawily mi juz cale przedpoludnie zaraz po tym jak go odwiozlam :/
w piatek wiec,  zaraz po pracy  z predkoscia maksymalna polecialam do system bolaget po napojki (odmiennik posilkow w innej postaci) i do domu.szybkie sprzatanie i dzwonek.  pomoc :) ufff…dzieki Michasi i Johannie zdazylam nawet upiec tortano i wziac prysznic, polatac po mieszkaniu w samych stringach , zrobic makijaz i ubrac sie na impreze . reszta babek po polgodzinnym bladzeniu gdzies w moich okolicach dotarla w koncu i zasiadlysmy do plotek i jedzenia :) okolo 21 po kilku telefonach do towarzystwa dolaczyl gustav i perra…babkami nie sa coprawda ale na babska impreze pasowali idealnie :) pozniej w samochod i do hard rocka. sposob na ochraniarzy poskutkowal wiec mimo ze impreza byla od lat 25 weszlysmy wszystkie …..ze mna na czele :) w domu bylam po 2. rano po spacerach w domowych pieleszach .. pukanie do drzwi. z otwieraniem zwlekalam bo bylam pewna ze to sasiedzi z pretensjami na temat glosnej muzyki wieczor wczesniej. hmm na palcach wiec jak najcieszej mozna ide do judasza ( nie moge nadal  zrozumiec dlaczego to sie tak nazywa) . Pinne!!! dzisus kraist… no i na kontrole wyslany przez ludka zostal? w odwiedziny sobie przyszedl a ja na wpol zywa…
sobotni wieczor spedzilam wiec na upiekszaniu… kapielach w jacuzzi z olejkami i innymi odmladzaczami. czasu wiec na myslenie nie bylo :P  Niedziele wiekszosciowo spedzilam z rodzicami ludka… czekaja na godzinne wyjazdu na lotnisko :) nareszcie!!! wrocil!!!!  samolot wyladowal 5 minut przed czasem za to walizki tak sie ciagnely ze w sumie ludka przytulilam po 20 minutach….ale przytulilam . Bilans moge zrobic : z obiecanych wyslanych 4 smsow ( dzienna nieobecnosc miala rownac sie jednemu) dostalam ich 13 czyli jest super, w tym jeden telefon prosto z Lizbony czy jak to sie po polsku nazywa, smutnych wieczorow ilosc wynosi 1 bo w reszte.. mialam co innego do robienia niz zalewanie sie lzami :P kontaktow towarzyskich poziom ulegl znacznemu ulepszeniu czyli wyszlam na plus.
 
i tak….. ludek spi sobie pewnie teraz w domu bo oczywiscie sie przeziebil. pol nocy nie spal a przy tym i ja nie moglam . dzisiaj mija dokladnie 365 dzien naszego wspanialego zwiazku (tfu tfu…zeby nie zapeszac) . na koniec absolutnie sie nie zanosi… powiedzialabym chyba ze to raczej wczesny poczatek :P prezent zakupiony (glupi bo glupi ale z moja madroscia to tez roznie bywa).po pracy jade  celebrowac :P
 
 
Zapomnialabym o najwazniejszym!! FödelsedagstårtaOLA WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE Z OKAZJII TWOICH 11 URODZIN.Röd rosKOCHAM CIE.CALUJE MOCNO!Födelsedagstårta
 

nowy miesiac a ja sobie dalej zyje mojim zyciem wchodzac w nowy sezon wciaz z tym samym ludkiem :)

tydzien czasu…dokladnie 7 dni zostalo do naszej rocznicy …. i do 11 urodzin mojej kochanej Oli :) SIOSTRA KOCHAM CIE  calym mojim sercem. czas leci nieublagalnie co zauwazam gdy zwalniam na chwile by powspominac :) Olki smiechu i malej buzki nigdy nie zapomne, ani tych spacerow i wypraw  na plac zabaw :) a pozniej jak troszke urosla to do kina, to na lyzwy..itd. ehh…. tesknie za moja Ola :) a teraz prosze bardzo… bedzie juz nastolatka :)
w sobote imprezowalismy do godziny 2, po odwiedzinkach michasi ktora nareszcie wrocila… zabralam juz ja ze soba i odstawilam dopiero po poludniu w dniu kolejnym :) . zdjecia postaram sie zamiescic dzisiaj po powrocie z meczu hokejowego o ile wystarczy mi sil.w niedziele pomimo ani jednej kropli alkoholu (no chyba ze nalezalo by policzyc ilosc zjedzonych czekoladek .:) czulam sie jakbym miala kaca . lUDKA DIAGNOZA BYLA JEDNA… WINA kosumpcjii niedopieczonego hamburgera o godzinie 3 w nocy :)
niedzielny wieczor moge bez wyrzutow sumienia zaliczyc do niesamowicie relaksujacych. az milo byc kobieta. z johanna wybralysmy sie na babski wieczor na basen z saunami, jacuzzi, plywalnia i masazami :) rewelacja.co najlepsze nie bylo ani jednego osobnika plci brzydkiej wiec chyba zadna z kobiet nie przejmowala sie odrobina celulilu albo jego nadmiarem :)
WCZORAJ Z UWAGI NA MOJE WEEKENDOWE ZMECZENIE DO SZKOLY SIE NIE WYBRALAM :) eshhhh ale zaplanowalam sobie ze napewno nad ksiazkami bede siedziec sobie jak wroce do domu :)ze niby z herbatka owinieta kocem … zrobie sobie taka mila lekcje :) no i nie wyszlo :) znalazlam sie przy kominku ogladajac mecz ifk z tesciami :) 3-0 dla ifk :) wiec nie obeszlo sie takze bez podrozy droga okrezna do domu … bo ludek koniecznie chcial sobie posluchac jak na ullevi spiewaja :) szczerze mowiac ja albo mam wade sluchu albo cos jest nie tak z ludkiem bo ja nic nie slyszalam :)
ehhhh no i tak. z praniem jade na okraglo bo trzeba ludka wyprawic na delegacje. Leci w czwartek do Portugalli ;/ ahhh z tesknoty chyba umre :) 
Zaproszenia do babeczek powysylalam i czekam na odpowiedzi… ile z nich jest w stanie pomoc mi jakos wybrnac ze stanu mojego :) to sie okaze. w czwartek wiec musze ludka zawiesc na lotnisko przed praca…albo i nie musze. jak narazie jeszcze nie zdecydowalam bo nie chce porozmazywana jechac do pracy… jakbym miala miec wolne to co innego :) moglabym na tym lotnisku czekac do niedzieli :)  Tak wiec zajec sobie zaplanowalam troche…tak.yy duzo…..pewnie nie bede mogla sie przyslowiowo nawet wysr… ale moze nie bede z tego wszystkiego miala czasu na myslenie o mojim  nieziemsko przystojnym ukochanym ktory pewnie bedzie sie  gdzies wloczyl  po restauracjach  :)
Dzisiaj ludek wstal rano … uprasowal sie i pojechal na interviev :) jak pozniej sie dowiedzialam poszlo bardzo dobrze  wiec zobaczymy jaka podejmie decyzje :) zostac w tej firmie czy zmienic otoczenie :) niech wybiera co chce byleby tylko mniej zestresowany i zmeczony wracal do swej ukochanej :) Dzisiaj po pracy idziemy na hokej :P wiec dosc tego opisywania i zycze wszystkim wspanialego dnia :) …zaledwie…yyy …..3 dni do weekendu :P