Monthly Archives: juni 2007

nareszcie piatek!!!

wspaniale…. nareszcie bede spala do poludnia w weekend i spedzala czas u boku mojego ukochanego :)
po masazu ktory zaserwowano mi 30 minut temu czuje sie wspaniale… wprost nieziemsko.zapracowani strasznie czasu nie mamy na sprzatanie wiec w domu prawdziwy chlewik sie zrobil…nie pozostaje po pracy nic innego jak zakasac rekawy…zalozyc piekne latekswe rekawiczki  i brac sie za czyszczenie i porzadkowanie.wszystkim zycze milego piatku. hej då
 

Fy faaannn!!! vilken underbart midsommar helgen!!!!

bylo poprostu rewelacyjnie :) w czwartek zwolnilam sie oczywiscie z pracy wcesniej by wiecej czasu poswiecic swojej osobie i upiekszaniu przed calym weekendem  ze swiadomoscia ze na balsamowanie godzinne czasu nie bedzie a o maseczkach moge zapomniec. Do ukochanego mojego dotarlam grubo po 18…. gosci pelno… i minelo troche czasu nim wszyscy zajeli swoje miejsca przy stolikach w restauracjii.Ludek jak przystalo na solenizanta dotarl ostatni przywitany na dzien dobry a raczej dobry wieczor  sto latowaniem i oklaskami, przytulaniami , calusami i zyczeniami. zaskoczony…az balam sie ze z wrazenia dostanie jakiegos zawalu albo szoku jakiegos tam…na szczescie wyszedl z tego calo :) bylo wspaniale jedzenie, i nieokreslona ilosc wypitych drinkow…. nie w mojim wykananiu z tym ostatnim bo przeciez przed tesciami nie wypada zalac sie w pierwszych 10 minutach… czy nawet jakbym miala na to godzine… no nie wypada i juz. :) pozniej na pokladzie statku milosci torcik z truskawkami oczywiscie… rodzice pojechali…i zaczal sie prawdziwy maraton :) tance na dziobach lodek…na pokladach przystani… na kims innym…doslownie i w przenosni, z kilkoma odwiedzinami niebieskich (police) z prozba wyciszenia basu i zakonczenia *bunkania.*
na poklad trafilismy  po godzinie drugiej… resztkami sil…z butami w rekach :/
dzien kolejny rozpoczal sie wspanialym wykwintnym sniadaniem o godzinie 12 w poludnie czyli porze na lunch. piatek przywitany rozowym winem z fanta… a pozniej lecialo juz wszystko za porzadkiem. na orzezwienie  skoki do wony a w mojim przypadku ostrozne zanurzanie sie centymert po centymetrze w lodowatej morskiej wodzie niesamowicie osolenej… chyba 18stopniowej.zaliczylam.
i kontynuacja imprezowania… z midsommarowym obiadem … starannie przygotowanym przez kapitana pokladu i majtkow :) ksiezniczka tylko jadla :) i kontynuacja partyowania :)
wypad na miasteczko…do dyskoteki… pozniej za chec wyjscia z piwem…zlapana dosc mocno za ramie…ktore na szczescie dzisiaj juz nie boli…aochroniarz zostal przeze mnie zwyzywany  od tych najgorszych i to nie po polsku tylko w jego jezyku zeby dokladnie wiedzial kim jest na przyszlosc  :P
…i tradycyjnie spanie do poludnia i pozniej znowu skoki do wody lodowatej ….. tym razem ja stHURZYLAM bo wialo niemilosiernie… wiec    postalo  sie przy cieplutkim prysznicu :)   i imprezowania ciag dalszy….i tak cala noc…ktora zakonczyla sie jeszcze poznymi odwiedzinami chyba 15 osobowej grupy niedobawionych na naszej  lodzi nieprzystosowanej do takowej liczby ludzi :) spanie, pakowanie, sprzatanie …. i domowa sofa…och jak milo :)
dzisiaj od rana w pracy…. zamiast sniadania redbull….teskno za jonathanem… cicho strasznie..i pomyslec ze caly miesiac bez niego bede tu siedziec…oh…. msn nas ratuje…ludwiczka kocham bardziej niz wczoraj a mniej niz dzisiaj .generalnie wszystko w najlepszym porzadku. milego dnia :)
 
 
 
 

GRATTIS PÅ FÖDELSEDAGEN LUDDE!!!! jag älskar DIG!!

My lovely Ludde…. your  birthday reminds me
That I really want to say
I’m very glad I know you;
On your birthday,
I wish for you the fulfillment
of all your fondest dreams.
I hope that for every candle
on your cake
you get a wonderful surprise.
I wish for you that
whatever you want most in life,
it comes to you,
just the way you imagined it,
or better.
I hope you get as much pleasure
from our relationship  as I do.
I look forward to
enjoying our relationship for many more of your birthdays.
I’m so glad you were born,
because you brighten my life
and fill it with joy.
 
 
I LOVE YOU MORE THEN ENYBODY EVER ! YOU ARE THE BEST!!!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
23…. robie torta. troche czarnawy byl z wierzchu..ale zeskrobalam … posypalam cukrem pudrem…..pyyyycha. zapalilam swieczke i poszlam do spiacego ludwiczka….. powiedzialam ze sie boje bo ktos jest na balkonie i szybko musi isc ze mna. biedactwo wstal i poszedl do kuchni a ja zaczelam sie smiac i ¤happy birthday honey* ledwo co patrzyl na oczy ..taki byl zmeczony. odpakowal prezenty i polazl spowrotem do lozka. dzisiaj rano mi podziekowal… o 24 nie byl w stanie…patrzyl zaspanymi oczkami i nie wiedzial co sie dzieje …moj skarbek :) dzisiaj dzien rozpoczelismy wiec urodzinowym torcikiem … i kontynuacja pakowania… prawie na autobus sie spoznilam. goscie z åre dojechali…  ludek zadowolony :) ehhh bedzie sie dzialo.szkoda tylko ze pochmurno i ja siedze w pracy do 16.00
wczoraj po pracy pojechalam po kreacje na midsommar… znalazlam ladniutka sukieneczke.. tylko w jakie ciuchy wskocze dzisiaj?? to wielkie swieto.. przynajmniej dla naspozniej szybki obiad na miescie i do basienki mojej pojechalam na pleteczki.BASIA dziekuje za pomoc :) . ludek od rana paraduje w czapce kapitana i w samych galotkach :)
ja na kawie… pozniej do systembolaget P o alkohol …. i po pracy szybki prysznic upiekszajacy i na marstrand  :) wiec do uslyszenia pewnie dopiero w neidziele wieczorem lub w poniedzialek… postaram sie  zamiescic kilka zdjatek.hej då!!!
 
 

 

2 dagar kvar till midsommar!!!!!

ufff nareszcie troche odpoczynku i beztroskiego zycia :) juz sie nie moge doczekac. dzisiaj czeka mnie pakowanie … ludek moj mi powiedzial juz dwa dni temu ze jest przerazony bo za kazdym razem kiedy mowie `pakowanie´ to on ma przed oczyma obraz mojej wielkiej czarnej torby.hihihi no ale nie przesadzajmy tydzien a trzy dni to roznica… i 28 kg ciuchow i kosmetykow  nie musze miec ze soba … kilka stroji kapielowych…letnich sukienek i przeciez pogody przewidziec nie potrafie wiec przyda sie tez para jeansow i bluza jakas z kapturem :) i w morze ..
wczoraj bylismy na zakupach jedzeniowych.. a dzisiaj beda alkoholowe… i ciuchowe moje… bo ludek sam wczoraj zaopatrzyl sie w to co chcial.no niestety ja jestem w tyle bo praca…………………. praca :) wypatrzylam sobie juz cudna sukieneczke :) ciekawe czy ja znajde :)
4 godziny do konca pracy… przyszly tydzien caly do 17.00 …moze byc ciezko ale wszyscy sie rozjezdzaja na urlopy :/
milego dnia wszystkim zycze i uciekam pracowac dalej :P
 

weekend….. i 4 dni do kolejnego :)

w piatek…odpoczywanki…sobota…od rana na zakupach z johanna w poszukiwaniu prezentu…znalazlam….
dzisiaj mija okragle 2 lata od dnia w ktorym wypowiedzialam magoczne slowa *to bedzie moj facet* ktore sprawdzily sie kilka miesiecy temu hhihi….czyli mowiac prosciej od dnia wkotrym pierwszy raz w zyciu zobaczylam ludwiczka :) ahhh to byla impreza. i wtedy napewno nie pomyslalabym nawet ze za kilkanascie miesiecy bede najbardziej szczesliwa osoba swiata i to za jego przyczyna :) …no ok… moglam sobie tylko pomarzyc :/
sobota… niespodziankowe urodziny perra nie tylko dla niego ale i dla nas bo nie mielismy w planach zadnych tancow na ten weekend. zadzwonili do nas z ta wpsaniala wiadomoscia o godzinie 20… a my w tym czasie nie przygotowani bylismy akurat w odwiedzinach u rodzicow ludde. wiec bez makijazu i bez sosownych na te okazje ciuchow…i z prezentem kupionym w ostatnich sekundach zawitalismy u perra. zabawilismy do godziny grubo po 3…pozniej na jedzenie i do lozka :)  niedziela…..rozpoczela sie sniadaniem o 12 bo do poludnia snilismy rozne sny… i do przystani przygotowac lodz do midsommar. za piec dni bedzie sie dopiero dzialo….tance hulanki swawola…trzy dni na morzu :) z litrami alkoholowych napoji i jedzonkiem oraz obowiazkowymi truskawkami
…bo to midsommar. poniedzialkowy dzien pracy dobiega konca!! juppi… i znow do ukochanego :) ahhh zapomnialam napisac ze w sobote mielismy tez wielkie porzadki :) ….  ludek zrobil prawie wszystko…jestem z niego dumna :) milego popoludnia wieczorku i nocy