Monthly Archives: maj 2007

kolejny czwartek…. pora lunchowa

wczoraj po pracy … zasnelam… chyba na dwie godzinki…gdy sie obudzilam to juz byla odpowiednia pora na spanie noocne…takie wczesniejsze. jak milo lezy sie w lozku obok ukochanego i rozmawia o pierdolkach :) zwlaszcza gdy na zewnatrz jest jeszcze jasno i nie ma stresu zwiazanego z szybkim zasnieciem. kocham mojego skarba. noc ogarnela nas okolo 23…a o 5.55 bylam juz na nogach.pewnie dlatego teraz co chwile rozdziawia mi sie buzia jakbym chciala polknac reszte tego swiata. i jak ja dotrwam dzisiaj do 16? ba…. duzo dluzej bo po pracy jedziemy wszystcy na kolacje do rankingowo najlepszego hotelu w göteborgu.moze byc calkiem milo…
jonathan prawie zasypia przed komputerem…tyle tylko ze on wczoraj balowal do nocy na studenckiej imprezie (co roku gdy gimnazjalisci koncza szkole …mozna powiedziec jedno z najwazniejszych momentow w zyciu szweda ).pogoda dzisiaj znacznie lepsza…tak jakby ktos tutaj podeslal kilka slonecznych promieni…jesli taki listonosz instnieje to bardzo dziekuje :)
 

cholera…taki mialam post..od rana pisany… i komputer padl..

…no i wszystko przepadlo.alez sie wkurzylam.pisanie wszystkiego zajmie mi troche czasu i napewno juz nie bedzie takie samo :/ FY FAAAN!!!
ZACZYNAM  wiec od poczatku tym ze czuje sie dzisiaj niemalze zle…slabo i wogole teraz wk..ona dodatkowo.wczoraj obiecalam polozyc sie do spania znacznie wczesniej by przezyc kolejny dzien jak przystalo na osobe dorosla i w pelni zdrowa bez zadnych wspomagaczy typu kawa.. i spania  w okienku recepcjii. wiec godzina 22 …zanetka wskakuje do lozka i zasypia… po kilkunastu minutach przewracania sie z boku na bok. godzina 23… ludde ..kochanie telefon… no i odbieraj sobie z takim refleksem… nim sie troche obudzialm bylo juz za pozno… nie odebrana rozmowa…numer niezydentyfikowany. zaciekawiona numerem nieznanym polozylam telefon obok i rozpoczelam znow przewracanie sie kilkuminutowe… przysnelam…prawie… a tu odezwalo sie rozowe urzadzenie… zwariowalo chyba bo wibrowalo od niego cale lozko :) odebralam…szit…. najpierw  wszystkich znajomych  glosow identyfikacja…szybka… by nie wypalic z jakims dziwnym imieniem. TOMEK!!! ale zaskoczenie…. moj byly sprzed lat kilku..z ktorym nie widzialam sie …yyy z dwa lata!!! rozmowa zakonczyla sie po 30 minutach … i z usmiechem na twarzy.. i uczuciem lekkosci na sercu ze po raz kolejny moge o sobie powiedziec ze jestem dobra kobieta odlozylam telefon na miejsce :) takie rozmowy z *bylymi* utwierdzaja mnie tylko w przekonaniu ze jestem osoba bezkonfliktowa :) heh z ktora co niektorzy potrzebe dzieki Bogu kontaktowania sie posiadaja :) Za co czuje tym razem ja potrzebe podziekowania :) Swoja droga to chcialabym miec kontakt z tymi z ktorymi kiedys mialam :) tylko numerow telefonow raczej nie posiadam…adresow tez nie ani pocztowych ani e mailowych wiec…ktokolwiek to teraz czyta … a mnie zna… i chce znac w dalszym ciagu..prosze o pozostawienie  swojego numeru gg albo jakiegokolwiek namiaru :) UNSIMPLEWOMAN oglasza dni odswierzania znajomosci…zakurzonych…zapajeczonych i wszystkich innych :) wszystkim zycze milszej srody niz przypadla mi :)
  ponizej przedstawiam najprzystojniejszego 20 latka swiata :)
 
 

världens snyggaste 20-åring

IFK!!

ÄNGLARNA !!! wygrali…wczoraj :) tak jak mowilam :) ha ha. jonathan dzisiaj jest w kiepskim humorze bo przegrali z jego druzyna! :)1:0 .nareszcie cos sie ruszylo :) i pomyslec ze po ostatnim meczu ludde ze zlosci wyrzucil ich koszulke :) dzisiaj koncze o 17.00 :/ wstalam sobie rano..bezstresowo i ocknelam sie 3 minuty przed odjazdem autobusu ze pora wychodzic…a w moim przypadku wybiec…na autobus zdazylam…ale zapomnialam karty do pracy i lunchu. ludde juz nie zdazyl…bo zadzwonilam jak autobus dojezdzal do przystanku.  dzisiaj dostalam w pracy sliczne kwiatuszki.bez okazjii :) w czwartek mamy miec jakis wyjazd z pracy a ja mam sprawy bankowe  do zalatwienia. wlasnie mi ruska tu przylazla i strasznie wkurzona ze jej nie moge od razu zapisac do lekarza tylko musi czekac (jak wszyscy bo takie sa reguly ) na rozmowe z pielegniarka i ta moze zdecydowac jaki ekarz itd. grozila mi ze do ministra bedzie pisac!! masakra…co za dziwni ludzie dzisiaj. chwile po tym przyszla starsza kobieta z cala twarza zakrwawiona!!! przez chwile pomyslalam sobie ze cofnieto mnie w czasy wojny..bo najpierw paplajaca z pretensjami a pozniej krew….teraz maniaczka jezusowa…. cala pooblepiana  przykazaniami … i fragmentami z pisma swietego w roznych jezykach :) dostalam przedtem naklejke..w jezyku angielskim …ale uparla sie ze po 16 przyjdzie zeby mi dac w jezyku polskim bo miala przy sobie tylko w chinskim :? co za dzien.i pomyslec ze to wtorek … bo w poniedzialki to jeszcze sa jakies niewytrzezwialce … a w piatki ..zakreceni ludzie…. no bo weekend i nie moga sie doczekac.ale we wtorek???  ludzie!!! jutro juz srodek tygodnia.pora sie obudzic do zycia.moj jonathan (kolega z pracy) zalamka totalna wczorajsza porazka…a rano mu juz mowilam zeby sie przygotowal… nie sluchal.oohhhh niedlugo pora lunchu…w brzuchu pusto… zapomnialam jedzenia z domu..bede musiala skakac po deszczu w poszukiwaniu obiadu. faaan.milego wtorku  obudzonym..i tym jeszcze spiacym :)

odliczanie dni ..do przyjazdu mojej ukochanej siostruni !!!!

    :) nareszcie!!!!!!.mama wyrazila zgode.za trzy tygodnie bedzie juz  u mnie my syster :) ehh juz sie nie moge doczekac :)  Mdzia KOCHAM CIE!!!!!
    weekend minal bardzo spokojnie :) w piatek po pracy poszlismy do kina i na kolacje…w domu padlam przed tv :) .obudzilam sie w sobote w lozku co oznacza ze luddek moj kochany mial dosc sily by zaniesc mnie na miejsce :)  w sobote porzadki w mieszkaniu  zajely mi dobrych kilka godzin…pozniej rodzice ludwiczka po mnie przyjechali i pojechalismy grillowac…wiec w sobote w domu bylismy  znow puzno..ale mialam dosc sily na dotarcie w miejsce na spanie przeznaczone :)  w niedziele dzien rozpoczelismy ok 11…z pysznym wspolnym sniadankiem za ktorym coraz bardziej teskno ze wzgledu na rozne tryby zycia :)  i rozne pory wstawania w ciagu tygodnia :(  pozniej ze wzgledu na dzien mamy w szwecjii obchodzony 27 maja …dzien pozniej niz  w polsce…pojechalismy zakupic kwiaty i w odwiedzinki…posmakowac  tortu truskawkowego i innych pysznosci.zmeczeni.. po zakupy.. w drodze powrotnej..zdazylam sie wkurzyc na ludde bo oczywiscie leci przez ten sklep jakby go gonili..a ja lubie sobie pochodzic i poogladac… kto wie.??? moze akurat cos mi wylecialo z glowy a potrzebne… wiec musze przesledzic wszystkie pulki by znalezc zapomniana rzecz :)
dzisiaj ku mojemu zaskoczeniu obudzilam sie 15 minut przed muzyczka ktora zwykla budzic mnie co rano od pewnego czasu, ze swiadomoscia ze tylko 15 minut  pozostalo mi u boku ukochanego :) a pozniej tylko prysznic  przywitanie kolejnego tygodnia. nie jest zle…choc zdazaja sie wyjatkowo dziwni ludzie..np jedna kobieta 10 razy pytala gdzie ma isc…a inny wralam co chwile ..pogadac… o pierdolach i skarzyl sie na swoja pamiec ze nie wie czy to juz mowil..ale…itd :) wiec kontynuuje moj poniedzialek bezstresowo i milo.do uslyszenia!!! dla tych ktorych kocham :KOCHAM WAS!! I TESKNIE !!!

SIOSTRZYCZKO!!!

Dagmarko!!
Kwiatów nie dam, mimo szczerych chęci. Lecz słowa, które zostaną w pamięci, życzę szczęścia, dużo radości i długiej szczęśliwej przyszłości. Niech los Tobie z oczu łez nie wyciśnie, niechaj się wszystko wiedzie pomyślnie. Wszystko co piękne i wymarzone. W dniu Twych urodzin niech będzie spełnione.