Monthly Archives: april 2007

weekend minal na imprezowaniu ….dziekuje za zyczonka :)

piatek…po lunchu z helia , szyybkim prysznicu (bez towarzystwa :)) i gosciach… wszystkie kluby w göteborgu zaliczone. sobota…brak sily na cokolwiek….wieczorem kolejna partia gosci :) basia i johan :) DZIEKUJE KOCHANI ZA PRZYJSCIE….niedziela…. przygotowania na dzisiaj…. do godziny  1 w nocy wypieki i inne sprawy. Siostry dziekuje za pierwsze zyczenia!!!!kOChaM WaS i tesknie!! mamusiu Tobie dziekuje za zyczenia, za to ze zawsze przy mnie bylas, za to ze mimo komplikacjii urodzilas mnie i pokazala swiat i jak na nim zyc :) Tato dziekuje za wszystko co dla mnie zrobiles …. od poczecia :) az po dzis dzien i za kazdy kolejny :)
Dziekuje kazdemu kogo znam … i jest jakas czescia mojego zycia. za dobre i zle chwile. za lzy i wspolne zarty. za wszystkiego rodzaju uczucia… jakie udalo mi sie przez te 23 lata poznac..zycze sobie by radosc trzymala sie mnie jak do tej pory … by bol przychodzil i odchodzil po bardzo krotkim czasie.
i na koncu….dziekuje Tobie Ludde…. chociaz i tak tego nie rozumiesz :) ale mam nadzieje ze daje ci to odczuc kazdego dnia….ze jestes dla mnie wazna osoba…. dziekuje ci za pokazanie mi czym tak naprawde jest milosc….za cierpliwosc…wobec twojej ksiezniczki….. i za to ze mnie kochasz kazdego dnia, ze jestes gdy brakuje mi tych co kocham od poczatku zycia i ze dzielisz ze mna smutki, i tesknote do nich. Kocham Cie …..i zycze sobie Ciebie w tym dniu ( bo moge!!!) na reszte swojego zycia..
 
Caluski dla wszystkich.Jeszcze tyle do przygotowania ze nie wiem za co sie brac!!! :) jak dam rade to jutro relacje z 23 urodzin :) papa

äntligen fredag…wagary… poszukiwania kreacjii na poniedzialek :P

…obudzilam helie….nie idziemy do szkoly…ten wspanialy sloneczny piatek spedzimy na poszukiwaniu imprezowych kreacjii….lunchu na miescie i pogaduchach :) i love it!!
w z tv jakies glupie laski spiewaja push it push it..masakra…. dno….MORRONMIX. ooo koniec tereaz….inga problem :)
ohhh coz za wspanialy dzien.nie musze sie nigdzie spieszyc :) pobudka tez byla wspaniala :) sny nienajgorsze …zyc nie umierac. troche przerazona jestem poniedzialkiem…. ale dam rade.w niedziele pracuje wiec nie bede miala wiele czasu na przygotowania….zostaje mi sobota…i poniedzialek :)
uciekam po sniadanko i bede niedlugo :P (08.47)
hmm START fulkorn z mlekiem…nic nadzwyczajnego…w smaku ..´nienajgorsze :) ale o figure trzeba dbac..pogoda sliczna….i coraz wiecej ciala odkrytego :) po powrotnej podrozy do domu autobusem z duza iloscia ludzi przyzeklam sobie ze nie bede wiecej narzekac na wyglad. ile ludzi jest w gorszej sytuacjii…. panie Boze dziekuje Ci za to jaka jestem. wiem ze do pieknych tego swiata nie naleze ale ciesze sie z tych swoich  niedoskonalosci. pomimo wszystkich ubytkow jestem zdrowa i szczesliwa i moge osiagnac wszystko czego pragne:) say : Im  so lucky lucky…im so lovely lovely  ha en bra dag!!!!! hej då

urodziny przelozone….chorobie sie nie daje…

wczoraj szkola….pozniej bylam chwile u renaty zajac sie malym.tym razem nie ladowaly na mnie ani ksiazeczki ani samochody ..bylo dosc niezle. nie liczac tego ze by chlopczyk zasnal musialam przeczytac mu okolo 6 bajek…poczawszy od czerwonego kapturka poprzez brzydkie kaczatko i pinokia…konczac na spiacej krolewnie.przy okazjii sama sobie odswierzylam troche kilka historyjek…niedlugo moze sie przydadza :)…dzien zakonczylam dosc pozno bo okolo polnocy zadzwonil moj mily …taxi :) wiec udalam sie na hden…poczekalam sobie z 20 minut…telefon …. nic tylko zebym przyszla bo jest fajnie….pwiedzialam tylko ze to bylo glupie i zakonczylismy konwersacje :) …..zadzwonil znowu ze wezmie taksowke bo chcialby chyba zostac jeszcze…zadzwonil pepe…..zebym zaparkowala a oni juz po mnie ida….mowie ze wygladam nie wyjsciowo (tenisowki jeansy bluza …zaspana) ale sie uparli….alkohol troche uosla powiedzmy…..wiec wybralam sie z nimi do nivå i co?? za mloda….od 25 wpuszczaja… ufff ulzylo….ludek chcial do domu ale koledzy go puscic nie chcieli …wiec byl dosc szczesliwy w drodze do domu :) zasnelismy jak niemowlaki.
rano ludek zostal sobie troche dluzej w lozku a ja musialam do pracy…..z tego wszystkiego zapomnialam portwela :) o 12 wiec w porze lunchu ludde byl juz przed budynkiem vårdcentral i pojechalismy na lunch :) godzinka z nim dala mi powera na reszte godzin siedzenia i wkuwania gramatyki…na sprawdzian. ludzi za wielu nie bylo wiec gramatyka mogla mi sie znudzic. o 16.40 bylam juz w domku z ukochanym :) pozniej szybka zmiana daty imprezy urodzinowej… smsy i rozmowy …. i zakupy…nie jak sie zapowiadalo ogromne ale malutkie z zachciankami…..te wieksze przelozone na sobote i niedziele :) troche mniej zestresowana jestem i widze troche wieksze szanse na wyrobienie sie ze wszystkim na czas. przyjecie odbedzie sie dokladnie w moje urodzinki :) szkoda tylko ze bez mojej rodzinki i
basienki   ktora ma racje mowiac ze jeszcze niejedn wspolna impreza nas czeka :) z ostatnim wiec kawalkiem  czekolady w buzi zycze wszystkim udanego wieczorku.papa

…przeziebienie chyba bierze gora :/

wlasnie objadam sie wszystkim co ma mozliwie duza ilosc witaminy c :) do szkoly sie spoznilam ze wzgledu na korki… i moj refleks rano…gdy jestem niewyspana.dobrze ze autobusem nie musialam jechac :) ….ahh  moj ludde :) po szkole szybki lunch   i do dodatkowej pracy :) w vårdcental. jest fajnie. placa mi za siedzenie …przy komputerach i ewentualna pomoc potrzebujacym w przyciskaniu przyciskow :) nie mam co narzekac. szkoda ze tylko przez 3 tygodnie :)
w sobote…impreza urodzinowa :/ moja :) rozeslalam wczoraj kilka zaproszen….bedzie tylko 10 osob …bo za male mieszkanie na wielkie imprezy ..i sasziedzi niezbyt przychylni :).pozniej idziemy na miasto  poszalec ….wiec sobota zapowiada sie w kuchni… wieczor piatkowy na sprzataniu :) mam nadzieje ze wypali tak jak wypalic powinno
weekend troche tu… troche gdzie indziej. latwo nie bylo bo jestem kobieta :)
jutro na 8.30…wiec moze troszke dluzej sobie pospie….potzreba mi snu baaardzo.dzisiaj po obiedzie usnelam sobie na kolanach ukochanego….goraczka…i okropny katar :/ wygladam jak czerwononosy ufolud. oby przeszlo do soboty bo trzeba troche pobalowac.uciekam grzac sie pod kolderke. ludek oczywiscie oglada sport…..ciekawe kiedy   dolaczy do mnie :) najedzona i zmeczona zegnam wszystkich zyczac milej nocy … hej då

nareszcie piatek…..sofa…film…i torebka karamell kungen

…na zakupy zawsze jest stosowna pora…nawet 10 minut przed samym zamknieciem :) nasz maly wypad po gofrownice wczoraj po 18 zaowocowal nowa para slodkich bucikow :)
dzisiaj….szkola…sprawdzian…chyba poszlo calkiem niezle.mam nadzieje ze bedzie G. lekcje skonczylam wczesniej niz reszta bo mi sie godziny pomylily ( 60 minut wczesniej rozpoczelam weekend :))…trzeba sobie jakos radzic :)pozniej kilka dobrych chwil w bliotece :) doszedl kolejny plastikowy prostokacik do portwela :)i dwie ksiazkí do przerobienia. nastpnie middag z ukochanym na miescie, zakupy weekendowe (wlaczajac niewielka ale jednak ilosc slodyczy, ze wzgledu na prowadzona nieustannie walke z kaloriami) plus film……3 godzinny… wojenny :/  SWORD OF HONOUR….zamiast happy feet jak chcialam ja….. jutro kolej na mnie i zobacze te tanczace pingwinki..o ile nie ukaze sie kolejna wojenna nowosc.ze tez mozna miec obsesje na punkcie tego rodzaju.
emma obchodzi dzisiaj 5 urodzinki wiec Happy födelsedagen lilla gumman :)
ja wracam do ludwiczka by potowarzyszyc mu w strzelaninach i walkach :) zycze milutkiego weekendu wszystkim
MAMO,TATO kocham WAS.Madzia czekam na Ciebie -:) Ola i Dagmarka Was tez kocham i teskno!! zabiram wiec  rozowo zielono niebiesko – pomaranczowa torebke z e slodkim krolem  i zasiadam przed tv :hej då