Monthly Archives: januari 2007

:) J a to potrafie swego dopiac :)

wtajemniczeni wiedza o co chodzi :) …AHH ten moj facet …zakupow nienawidzi…ale co tam.Chwala mu za te 40 minut ktore spedzil ze mna przed samym zamknieciem wczoraj w ikei bo tyle zajal mi wybor recznikow… i oczywiscie zawsze jak zwykle moje oko wylapalo cos czego nam brakuje a bez czego nie da sie zyc (choc jak do tej pory calkiem dobrze sobie radzilismy :) Pozniej jedzonko…i z tym nie krocej mimo ze mialam liste potrzebnych produktow w glowie….tylko ze *ojej….przecena z 1000 sek na 700 *… cholera musimy to miec.. przeciez ….ahhh i w koncu zapomnielismy sie po to wrocic … wiec …nie musimy??
 … Dzis zaczelam swoj dzien o 9.30. wczesniej budzil mnie pewien  czlowiek jak co rano o 7 i tylko mnie wkurzyl bo wczoraj mimo ze z nim sie polozylam to zasnelam o 24 zmeczona siedzeniem i poszukiwaniem prezentu na zblizajace sie swieto zakochanych ktorego moj prawdziwy mezczyzna pewnie i tak nie bedzie swietowal jak …hmm romantyczni??  Zobaczymy..moze znow wyjdzie na moje?? hihi Teraz wiec czekam z utesknieniem na mr L.L… i mam taka straaaaaszna ochote……na pankakar z truskawkami !!!!!mniaaaaaammmm.milego popoludnia zycze wszystkim

dzien w miare ok…gdyby nie bole brzucha :)

…Caly dzien spedzony z najslodsza Basia swiata :) pelen babskich pogaduch, smiechu i wspolczucia dla rodzincow malej emmy ktora rozpieszczona jest tak bardzo ze nie potrafimy sobie wyobrazic co bedzie jak dorosnie :) Juz rzadzi domem..a za pare lat..to..pewnie wszystkich posprzedaje :) Ma swoje humorki. Nie  powiem, jest malym wydaniem kobiety przeciez wiec swoje dni miec moze..jak np dzisiaj ja..co na swojej skorze odczul juz Ludde wiec wzial sie za zaspokajanie ( na szczescie) a nie sprzeciwianie moich zachcianek :)Na polu mrozno ale fajnie bylo potarzac sie troche w bialym puchu, robic glupoty bo przynajmniej Emmie dorownywalam poziomem .hhiihii. Wrocilam nie dawno…steskniona za ukochanym :) Wszystkim zycze milego wieczorku.Pozdrowionka

Poniedzialek-< kolejny tydzien rozpoczety :)

08.28 troche nietypowa pora jak dla mnie na wstawanie :)ale co zrobic…Ludde wychodzil do szkoly wiec wiadomo.dzien oczywiscie zaczal sie slowami *honey, its rise and shine :) * a ja wcale nie mialam ochoty na wstawanie bo jeszcze jest szaro mimo ze snieg stara sie rozjasniac okolice jak moze. Wzielam sie wiec za pranie bo znow sie tona uskladala przez weekend :) Nie wiem co to bedzie jak dojdzie dziecko :)
Weekend spedzilam raczej spokojnie.wczoraj oczywiscie bylam powitac mojego stworzyciela w szwecjii :) Zmeczony tatus po podrozy ale coz.Przysmaki od mamusi…mmm niebo w gebie :) Musze sie pochwalic ze nareszcie moje kwiatki wygladaja jak powiny.Moze zalezy to od srodowiska w jakim obcuja :) Dzisiaj pewnie bede musiala kupic wieksza doniczke i przesadzic.Takie tu byly niechciane przez faceta a jednak :)Dzisiaj troszke materialu trzeba powtorzyc moze bo jutro pewnie ostatni dzien w tamtej szkoly i nowa mnie czeka w polowie lutego :) Milego dnia dla wszystkich.Kocham Cie Mamo!