Monthly Archives: augusti 2006

…i znow weekendzik.:)

…nareszcie piatek.i troszke odpoczne :) Dzisiaj niewiele dzieciaczkow bylo bo poprzeziebialy sie malenstwa. za to 5 malych sprawilo ze od skakania po kaluzach cala bylam w blotku :)wlasnie zakonczylam kolejna milosna konwersacje z moim ukochanym. Madzia trzymam mocniutko za ciebie kciuki.dasz rade.znolna z ciebie dziewczynka….a w zyciu czeka cie jeszcze wiele egzaminow :) wiec glowa do gory.codziennie pada deszczyk wiec chodze troche zaspana….ale dzisiaj obeszlo sie bez kawy.zaraz klade sie do spania…troszke zrelaksowac umysl i cialo.KOCHAM WAS SIOSTRUNIE….:o.pozdrowienia.dobranoc

kochana SIOSTRZYCZKO

wczoraj jak sie o wszystkim dowiedzialam to napisalam dosc dlugi post dla Ciebie.jednak zapomnialam go zapisac i zniknal….ale pewnie tak mialo byc bo byl pelen smutku..i lez…..a dlaczego to wiesz doskonale.ciesze sie ze jestes w domku i trzymam kciuki bys jak najszybciej wyzdrowiala.kocham Cie bardzo .dobranoc slonce.dbaj o siebie i odpoczywaj.buziaki kochana ma.
 

kocham Cie

You are every part of me,And with every breath I take …Your love will light my way
And for every day I live t,he promise that I made ..Is I will never let you go babe
I swear I never knew love like this before… And for everything you are I gotta make you know
For your love !!!
And I’d give anything for your love Cause baby I’d never make it alone ,Anf forever I’ll stand by your side
I just gotta make you see yeah ,I lonly live… for your love
When I was running out of faith ,You still believed in me ,And never let me fall And the times I lost my way
You’re the one who held me up And brought me through it all :)And everything I am
And all that I could be Would mean nothing now ,If you’re not with me
Shinin’ your light on me ,When night is closen’ in .When I was weak You were the one who made me strong
you gave me faith to carry on
KOCHAM CIE ARUS

 

hmmmm

Konczy sie powoli..a wlasciwie skonczyla sobota. rodzice wyjechali dwa dni temu do Polski.spedzilam z nimi tysiace wspanialych chwil jakich sie nie zapomina.pierwszy dzien byl bardzo ciezki…zwlaszcza dlatego ze wpracy za zadna cene nie moge pokazywac emocjii i tego co jest w srodku mnie….bo ma to zly wplyw na otoczenie. tak wiec jakos sobie poradzilam…i znow jest mi troszke latwiej.ostatnie slowa jakie mama moja wspaniala przed wyjazdem mi powiedziala to:pamietaj..co cie nie zabije to cie wzmocni.mocne slowa…tylko ze nad emocjami i uczuciami zapanowac sie nie da.jest wiec noc… i kilka minut temu zakonczylam kolejna konwersacje z ukochanym.dobrze ze jutro niedziela to bede miala okazje sie wyspac bo dzisiaj takowa zniknela z uplywem godziny 8 gdy obudzila mnie ulewa.bardzo milo bylo lezec z otwartym balonem i wsluchiwac sie w spadajace na drewniany taras krople deszczu. lezalam tak dwie godzinki i trzeba bylo wstawac do weekendowej extra pracy.dalam rade. po czterech godzinach… (ykluczajac dziesieciominutowe wyczekiwanie na autobus w trakcie dosc duzej ulewy)..zamiast zimnych kropli deszczu poszulam ciepla wode spod prysznica:) rewelacja. a pozniej byla juz tylko kolacja i dosc przyjemna wymiana zdan z pewnym delikwentem. i znow wyszlo na moje…czyli ze kawaly o blondynkach tak naprawde nie pokrywaja sie prawie wcale z rzeczywistym ich obrazem :) na dzisiaj to chyba tyle.dobranoc

;( zycie bez mojego arusia wyglada

beznadziejnie. kochanie nie moge doczekac sie dnia kiedy bedziesz juz przy mnie :) dzisiaj bylam na malych zakupach i zaczynam powoli kupowac rzeczy do naszego mieszkania:) ale bedzie nam razem super.jeszcze tylko dwa miesiace. teraz nie mam dostepu za bardzo do komputera bo spedzam najwiecej jak moge czasu z najblizszymi ale niebawe znow powrot do szarej rzeczywistosci i czekanie na TEN dzien.SKARBIE JESTES DLA MNIE CALYM SWIATEM